Aktualności
PROWADŹ SWÓJ PŁUG PRZEZ KOŚCI UMARŁYCH – wybór recenzji po premierze
05/05/2026
Przedstawiamy wybór recenzji po premierze spektaklu Prowadź swój pług przez kości umarłych.
Dominika Kluźniak (Janina Duszejko), Wiktoria Gorodecka (Czarna) w spektaklu Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk w reżyserii Ewy Platt. Fot. Przemysław Jendroska
„Nie wiem, czy istnieje coś takiego, jak teatralny kanon wystawiania utworów Olgi Tokarczuk, ale Prowadź swój pług przez kości umarłych wyreżyserowane przez Ewę Platt w warszawskim Teatrze Narodowym trzyma się manifestacyjnie jak najdalej jakiegokolwiek kanonu. To opowieść osobna, odżegnująca się od modnych haseł, a skierowana ku bohaterce, którą świat wyrzucił poza nawias, wspaniale granej przez Dominikę Kluźniak. [...]
[Janina Duszejko] Od pierwszych chwil zdaje się postacią na wskroś osobną, skrajnie introwertyczną, która patrzy nie w dal, ale w głąb siebie. A przy tym Kluźniak, obecna niemal w każdej sekwencji widowiska, tak delikatna, tak krucha, ma wielką siłę skupiania na sobie całej uwagi publiczności. Jej Duszejko, ulotna, drobna, odwrócona plecami do świata, ma w sobie dziwną moc. Można przypisywać to wspaniałej aktorce, która bez reszty stapia się ze swoją bohaterką. Można też jednak nieoczekiwanemu ujęciu ikony świata Olgi Tokarczuk, jakie niesie spektakl Platt.
Nie bez przyczyny młoda reżyserka umieszcza publiczność na scenie, każąc jej patrzeć na pole błota, gdzie rozgrywają się wszystkie wydarzenia. Przedstawieniu brak więc typowej dla Sali Bogusławskiego skali, choć architektura widowni największej sceny Teatru Narodowego ma tu do odegrania swoją rolę. W tle między rzędami widać bowiem billboard, jakich wiele przy polskich drogach, poza tym wielka przestrzeń daje wrażenie odległego horyzontu. Może on stać się niedościgłym punktem odniesienia, bo rzeczywistość spektaklu Platt boleśnie przygwożdżona jest do ziemi, konkretniej zaś do błota, torfu, po którym ofiarnie stąpają, a czasem w niego upadają aktorzy.
Z tą ziemią, z owym błotem to był znakomity pomysł autorki scenografii Anny Rogóż, bowiem zrezygnowała ona z próby szczegółowego odwzorowywania Kotliny Kłodzkiej, gdzie toczy się akcja powieści Tokarczuk. Postawiła na dwa wyraziste znaki. Drugim jest górująca nad sceną i prowizoryczną trybuną dla oglądających ambona. Z niej rozlegają się strzały, wokół niej biegają spragnieni łupów myśliwi. [...]
Odkrywczość interpretacji wybitnej aktorki – wracam do tego raz po raz, bo właśnie w ujęciu protagonistki tkwi unikalność propozycji z Narodowego – polega na tym, że ta Duszejko jest w stanie permanentnej ucieczki przed światem. Niesie brzemię wpisanej w potyczkę z bezdusznym światem (ona duszę ma wielką) porażki i chce pozostać w wierności sobie i owej przegranej właśnie. W tym tkwi sedno wielkiej kreacji Kluźniak i jej ujęcia bohaterki opowieści Tokarczuk. W drobnej, rozpadającej się pod naporem krzyku i wystrzałów sylwetce Duszejko z Narodowego kryją się wszyscy piękni przegrani, outsiderzy naszych czasów.
Przy takim rozłożeniu akcentów inni są w świecie Prowadź swój pług... mniej istotni. W Teatrze Narodowym dopracowano jednak najmniejsze epizody, po raz kolejny mamy do czynienia ze zgranym, rozumiejącym zasadę spektaklu zespołem.
Świetny jest Oskar Hamerski jako prostolinijny Matoga, ujmujący w roli domorosłego jurodiwego Dyzia Adam Szczyszczaj, wzruszająca, figlarna, a jednocześnie gorzka Dobra Nowina Justyny Kowalskiej. Cieszą powroty rzadko oglądanych Mirosława Konarowskiego, Piotra Grabowskiego, wspominanego już Jacka Mikołajczaka” – pisze Jacek Wakar w „Tygodniku Powszechnym”. Czytaj więcej
„Wizualnie spektakl jest znakomity, myślę tu zwłaszcza o surowości błota i drewna, połączonej z wyrazistymi choć skromnymi kostiumami. Wielka to zasługa scenografki i autorki kostiumów Anny Rogoż, ale i reżysera światła, Antoniego Grałka, którego praca z ciemnością znakomicie wydobyła całą tę maestrię romantycznych, przesyconych emocjami obrazów. Osobnym aktorem tego spektaklu była muzyka i dźwięki wykreowane przez Dominika Ossowskiego, stanowiąc realny pomost między emocjami widza a istotą opowieści Tokarczuk. Komunikowały też przy okazji to, co za jej pomocą chciała nam powiedzieć Ewa Platt ze swoim zespołem. Aktorstwo było wyborne. Kluźniak to skarb Teatru Narodowego, niby wszyscy to wiedzą, ale sugerowałbym to przeżyć na własnej (gęsiej) skórze. Hamerski, Szczyszczaj, Gorodecka, Paprocki, Pocheć, Kowalska, Warzecha, Mikołajczak, Konarowski, Grabowski nie tylko znakomicie grają do jednej bramki, ale też się swoimi postaciami bawią. Ciekawe, że powaga gry Duszejko spotyka się tu z lekko ironicznym stylem reszty zespołu. To o tyle istotne, że jej poruszające puenty, napotykając lekceważenie już na poziomie stylu gry, mają dużo większą siłę, jakby bohaterka musiała zmagać się ze światem także w teatrze, który ją wystawia. Nie dziwi nic, w końcu ona jedna walczy tu z otwartą przyłbicą na śmierć i życie”. Czytaj więcej
„Ewa Platt w Teatrze Narodowym mierzy się z prozą noblistki Olgi Tokarczuk, serwując spektakl gęsty od emocji i wizualnych metafor. Prowadzi nas przez opowieść, w której granica między sprawiedliwością a odwetem okazuje się niebezpiecznie cienka. […]
Dominika Kluźniak jako Janina Duszejko przez cały dwugodzinny spektakl niemal nie schodzi ze sceny. Jest na niej obecna jeszcze zanim na widowni zgasną światła. Widać w niej skupienie, nerwowy oddech. To nie aktorska trema, lecz stan bohaterki, która przygotowuje się do konfrontacji z miejscową policją, choć wie, że jej głos nie zostanie wysłuchany. Ten początek wyznacza ramy dla tej znakomicie skonstruowanej roli. Duszejko w wykonaniu Kluźniak nie jest ani fanatyczną ekolożką, ani «szaloną» staruszką. Jest w niej spokój, pewność własnych przekonań i świadomość swojego miejsca we wszechświecie. Jest poczucie, że w rzeczywistości, w której ludzie zabijają zwierzęta dla rozrywki, ktoś musi upomnieć się o inny – metafizyczny – porządek. Jest też dojmująca samotność i kruchość, która szczególnie wyraźnie ujawnia się w momencie otrzymania śmiertelnej diagnozy. Wreszcie jest aura tajemniczości, prowadząca tych, którzy powieści Tokarczuk nie znają, do zaskakującej puenty.
Adaptacja, którą Platt przygotowała wspólnie z Miłoszem Markiewiczem, nie traktuje wątku kryminalnego jako głównej osi narracyjnej. W spektaklu, w którym porządek chronologiczny jest pomieszany, nie interesuje nas odpowiedź na pytanie, kto zabił i dlaczego. Dużo ciekawsza jest opowieść o samej zbrodni w podwójnym wymiarze (tej popełnianej na zwierzętach i tej, której ofiarami stają się ludzie) oraz o zemście, która utożsamia się z karą. Duszejko, przypisując zwierzętom ludzką zdolność do odczuwania zawiści, mówi o własnej krzywdzie i potrzebie odwetu za śmierć ukochanych psów. Kluźniak nie broni ani nie usprawiedliwia swojej bohaterki, ale z dużą dozą czułości próbuje ją zrozumieć. […]
Platt udało się stworzyć spektakl, który – w myśl prozy Tokarczuk – dobrze balansuje metafizykę z realizmem, pozwalając nam z innej perspektywy spojrzeć na fundamentalne pytania o granice empatii, sens sprawiedliwości i miejsce człowieka w świecie, którego nie jest jedynym mieszkańcem” – pisze Paulina Sygnatowicz w portalu Teatr dla Wszystkich. Czytaj więcej
„Nowa adaptacja Platt i dramaturga Miłosza Markiewicza nie idzie w stronę realizmu magicznego, a dosadnego realizmu Polski-peryferii. Nie Cortazar, a Smarzowski może być tu patronem. To świat zarazem bardzo kobiecy, dzięki przefiltrowaniu go przez wyrazistą figurę głównej bohaterki.
Janina Duszejko to najlepsza od lat rola Dominiki Kluźniak. Na scenie Narodowego to kobieta znacznie młodsza od znanej z książki bohaterki, opisywanej z reguły jako «zwariowana starsza pani». Owszem, wciąż czuje się, że Duszejko nie pasuje do otaczającego ją świata, ale kruchość i wrażliwość nie odbierają jej siły i gniewu. Z kolei jej śmiertelna choroba jest raczej katalizatorem niż słabością. Dodaje jej straceńczego wdzięku i nadludzkiej determinacji, trochę jak z Tarantino, by użyć nieco wyświechtanego porównania. [...]
Spektakl z Narodowego niesie poczucie świeżości, aktualności sprawy i osobistej wypowiedzi. Nie odnosi się wrażenia, że to adaptacja Wielkiej Opowieści, która stała się kanonem. Nie ma powtarzania komunałów, którymi obrosła w komentarzach twórczość pisarki.
W spektaklu z Narodowego pojawia się nawet kategoria «czułości» – po noblowskim wykładzie Tokarczuk zbanalizowana i zagadana na śmierć tak, że aż irytująca. U Platt «czułość» jako hasło jest raczej tematem rozliczeń niż receptą. Widać to w scenie, gdy Janina Duszejko trafia do lekarza, który nie umie jej pomóc. «Czułość – tego nam trzeba», «Czułość – to najlepsze lekarstwo!» – peroruje po kaznodziejsku doktor (Paweł Paprocki), pokrywając w ten sposób w najlepszym razie bezradność, a może raczej obojętność i hipokryzję. W ten sposób pisanie Tokarczuk w Narodowym działa na nowo.
Konsekwentne, wyraziste i dobitne przedstawienie Platt to zarazem pokaz solidnej rzemieślniczej sprawności. Reżyserka znalazła wspólny język z zespołem Teatru Narodowego. Również aktorski drugi plan pracuje tu znakomicie: czy to Oskar Hamerski świetny jako niepokojący poczciwy sąsiad Matoga, czy Adam Szczyszczaj intensywnie przykuwający uwagę jako Dyzio, zawieszony w formie dużego dziecka dorosły dawny uczeń Duszejko” – notuje Witold Mrozek w „Gazecie Wyborczej”. Czytaj więcej
„U Platt główna bohaterka, Janina Duszejko (Dominika Kluźniak), walczy nie tyle o życie zwierząt, ile przeciwko śmierci – tak saren i jeleni, jak własnej. Osią spektaklu jest pogarszający się stan psychofizyczny kobiety, który stopniowo ujawnia Lekarz (Paweł Paprocki). […]
Dominantą scenografii Anny Rogóż jest umiejscowiona po prawej stronie – wysoka na kilka metrów – myśliwska ambona, mająca dwojakie znaczenie. To symbol władzy mężczyzn, czyli myśliwych i przemawiającego z niej Księdza (Jacek Mikołajczak) oraz «łącznik» między światem żywych a umarłych (lekarz, niczym wysłannik Hadesu, schodzi z niej z diagnozą). Podłoga pokryta jest ziemią, przechodzącą miejscami w błoto. Aktorzy i aktorki zapadają się w nim jak w bagnie. To czytelna, ale sugestywna metafora – ziemia powoli pożera postaci i nas wszystkich. Publiczność usadowiona została na scenie, a przestrzeń działań aktorskich wydzielono w taki sposób, że – dzięki odsłoniętej kurtynie – widzimy panoramę pustej widowni. To z niej przychodzi zagrożenie – powstający z martwych, niczym zombie, myśliwi. Nie da ich się pozbyć, stale wracają, co tylko pogłębia dramat bohaterki. […]
Warszawska adaptacja w szerszym stopniu reinterpretuje sensy i relacje między bohaterami powieści. Twórcy skupiają się przede wszystkim na byciu-ku-śmierci Janiny oraz egzegezie obecnego w postaciach i ich świecie zła” – zauważa Kamil Bujny w „Teatrze”. Czytaj więcej
Jacek Mikołajczak (Wielka Stopa), Mirosław Konarowski (Prezes), Dominika Kluźniak (Janina Duszejko), Piotr Grabowski (Komendant) w spektaklu Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk w reżyserii Ewy Platt. Fot. Przemysław Jendroska
„U Tokarczuk opowieść pachnie mrocznym kryminałem, w spektaklu Ewy Platt kryminał schodzi na dalekie tło, a na pierwszy plan wysuwa się schorowana Duszejko (Dominika Kluźniak), tresowana przez lekarza (Paweł Paprocki), szukająca sprawiedliwości i serca, ale traktowana jak natrętna mucha przez Komendanta, zawołanego myśliwego (Piotr Grabowski). Swoje kredo Janina wyraża cytując słowa Olgi Tokarczuk o czułości. […] Postać Duszejki w kreacji Dominiki Kluźniak tchnie autentyzmem, można jej wierzyć. Nawet jeśli czasem ponosi ją fantazja albo emocje, to przecież tylko dowodzi, że trzeba trwać przy swoim i zachować wewnętrzny spokój. Jej bohaterka wie, że świata nie zbawi, ale nie chce przykładać ręki do jego zagłady. […]
Kiedy kurtyna na chwilę zapadnie i widać jej lewą stronę, to na jej tle wystawiony zostanie «parafialny teatrzyk» o pięknie polowań i patronie myśliwych, świętym Hubertusie, w przezabawnym wykonaniu Dobrej Nowiny (Justyna Kowalska) i Dyzia (Adam Szczyszczaj). Równie zabawny okaże się bal kostiumowy zorganizowany przez stowarzyszenie grzybiarzy «Prawdziwek». Do stowarzyszenia należą wszyscy mieszkańcy, tylko Duszejko od niego stroni, ale na bal rusza.
Powieść Tokarczuk inteligentnie przeniesiona na scenę ciąży ku oniryzmowi, a jednocześnie nie pozwala zapominać o wciąż trwającym polowaniu. Nie wiadomo, kto będzie kolejną ofiarą” – pisze Tomasz Miłkowski w AICT POLSKA. Czytaj więcej
Justyna Kowalska (Dobra Nowina), Adam Szczyszczaj (Dyzio) w spektaklu Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk w reżyserii Ewy Platt. Fot. Przemysław Jendroska
„Reżyserka świetnie panuje nad techniczną stroną prowadzenia opowieści. Przejścia między scenami są konsekwentne: obrazy rozmywają nam się przed oczami jak we śnie i natychmiast pojawiają kolejne. Ten sen bliższy jest jednak koszmarowi, w którym znikąd co i rusz dobiegają dźwięki wystrzałów, pojawiają się mężczyźni gotowi strzelać do wszystkiego, co się rusza. […] Duszejko długo szoruje po emocjonalnym dnie. Dopiero, gdy Ksiądz (Jacek Mikołajczak) z ambony (tak, wciąż tej samej myśliwskiej wieży strzelniczej) wygłasza pochwałę polowań, ujawnia się jej prawdziwy, tłamszony publicznie gniew. Scenę tę poprzedza teatrzyk w ramach obchodów dnia św. Huberta, patrona myśliwych. Rewelacyjna Justyna Kowalska w roli jelenia w końcu bierze odwet na upokarzającym ją wcześniej myśliwym (Adam Szczyszczaj). Te sceny w naturalny sposób ze sobą korespondują. Teatr w teatrze jest preludium do eksplozji agresji głównej bohaterki. Platt buduje dramatyzm bez cienia żenady, korzystając z niepokojącej, rytmicznej muzyki (Dominik Ossowski) oraz zapalających się w jej rytm żyrandoli w dalekim tle” – pisze Adrianna Wolińska w „Teatrze”. Czytaj więcej
„Oglądam pierwszą scenę w świetnym spektaklu Ewy Platt Prowadź swój pług przez kości umarłych w Teatrze Narodowym i myślę, że twórcy nie nadążają wyobraźnią za naszym okrucieństwem – pisze Katarzyna Janowska w „Newsweeku”. – Główna bohaterka Janina Duszejko przychodzi na komisariat złożyć zawiadomienie, że znalazła w lesie ciało dzika i że został on najprawdopodobniej zastrzelony poza okresem łownym.
A ja mam przed oczami obraz z życia. Kilka tygodni temu ktoś wieczorem zamknął stadko 16 dzików, w tym 14 warchlaków, na placu zabaw na Bemowie. Rano służby miejskie uśmierciły uwięzione zwierzęta. […]
Ewa Platt sadza widzów na scenie. Drugą jej część wypełnia błotem. Nad całością góruje łowiecka ambona, która pod koniec spektaklu zmienia się w ambonę kościelną. Proboszcz wygłasza z niej pochwałę myśliwych, którzy zgodnie z wolą Boga czynią ziemię ludziom poddaną. Ze sceny widzimy pustą widownię, która odgrywa rolę lasu, jest świadkiem wyłowionego ze wspomnień Matogi obrazu zabijania rannego jelenia (wspaniali Wiktoria Gorodecka i Oskar Hamerski). Reaguje tańcem żyrandoli, które jak błyskawice migają w rytm muzyki Dominika Ossowskiego, podkreślając dramatyzm wydarzeń. Dominika Kluźniak w roli Duszejko nie jest krwawą mścicielką, ale nadwrażliwcem. Całą sobą odczuwa cierpienie istot zwierzęcych”. Czytaj więcej (onet.pl/kultura)
Oskar Hamerski (Matoga) w spektaklu Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk w reżyserii Ewy Platt. Fot. Przemysław Jendroska
„To jest spektakl kapitalny. Napiszę od razu, żeby nie było wątpliwości. Uważam Prowadź swój pług przez kości umarłych w reżyserii Ewy Platt za coś, czego nieobejrzenie byłoby niepowetowaną stratą. […]
Kluźniak zagrała Duszejkę fantastycznie. Obrończyni praw zwierząt jest głosem. Krzykiem w ich obronie, a zarazem krzykiem przeciwko niesprawiedliwości jako takiej. Kluźniak nadaje swojej bohaterce znamiona naturalności, prawdziwości w wyrażanych emocjach. A obok niej Oskar Hamerski, który z powierzonej mu postaci Matogi wycisnął jak z cytryny każdą kroplę wartościowego soku. Matoga jest silny, wielki, jest ostoją i opoką leśnego świata na skraju ludzkiej egzystencji. Konkretny, odpowiedzialny. Hamerski zagrał to wyraziście. Można wręcz powiedzieć donośnie. […]
Ewa Platt ma w sobie wspaniałą zdolność do syntetyzowania tego, co w literaturze opisane a na scenie mogłoby budzić powiew znużenia. Trzyma widzów swoich widowisk za kark i za rękę. Mówi: «Patrzcie! Oto wy i wasze codzienne zło». Jednocześnie ich ściska dłonie i dodaje: «Spokojnie, jestem tu. Jesteście bezpieczni. Obejrzyjcie, przemyślcie i wnioskujcie. Jesteście wolnymi ludźmi». To wielka zdolność i zarazem wielki dar wrażliwości tej Artystki.
Dwie godziny i pięć minut doskonałego teatru. Spójnego, mocnego komunikatu. Narodowy mówi głośno i wyraźnie o ludzkiej megalomanii i zgodzie na sankcjonowaną prawnie niesprawiedliwość” – zaznacza Jacek Mroczek na blogu TeatrVaria. Czytaj więcej
„Prowadź swój pług przez kości umarłych należy do powieści trudnych, wielowarstwowych i przenikających na wskroś. To nie tylko historia szukania sprawiedliwości dla zwierząt, ale również opowieść o śmierci i przemijaniu oraz o tym, jak bezwzględni i okrutni potrafią być ludzie. W filmie Pokot Agnieszce Holland udało się stworzyć świetny efekt wizualny. Myśliwi przedstawieni byli w sposób brzydki i obrzydliwy. Z kolei zwierzęta zawsze były pokazywane z ogromną czułością i pięknem. Na deskach teatru nie znajdziemy co prawda zwierząt, ale Ewa Platt postarała się oddać okrucieństwo myśliwych, niekoniecznie poprzez wygląd, ale przez zachowanie, ton ich głosów czy zgrabne połączenie postaci (komendant/myśliwy czy myśliwy/ksiądz). Daje to efekt jeszcze większego osaczenia Duszejko” – notuje Katarzyna Jarczak w portalu Popkulturowcy.pl. Czytaj więcej
„(...) spektakl oglądało mi się lepiej niż czytało książkę, może dlatego, że choć dotyka kwestii zgoła ontologicznych, jest momentami również zabawny. Zaproszenie Janiny przez Matogę – Oskar Hamerski – na Bal Grzybiarzy to majstersztyk; o przesłodkim teatrzyku o św. Hubercie, odegranym przez Dobrą Nowinę i Dyzia, już nie wspominając – świetni Justyna Kowalska i Adam Szczyszaj” – podkreśla Rafał Turowski na swoim blogu. Czytaj więcej
„Absolutnie kapitalną stroną przedstawienia jest jednak gra aktorska. Dominika Kluźniak nieraz już w Narodowym udowodniła, że jest w ścisłej czołówce najznakomitszych polskich aktorek. Tak jest i tym razem. Potrafi być pełna ekspresji, ale nie przesadzona i przez to wiarygodna. Czy grając Duszejko w Prowadź swój pług przez kości umarłych, czy K. w świetnym Zamku Franza Kafki w reż. Pawła Miśkiewicza, czy Kordelię i Błazna w „Królu Learze” Jana Englerta – zawsze była tak przekonująca, jakby była stworzona do wcielenia się – za każdym razem – w przydzieloną sobie postać. Pozostała obsada też udowodniła, że aktorstwo było najmocniejszą stroną tego przedstawienia” – pisze Sylwia Krasnodębska w „Gazecie Polskiej Codziennie”. Czytaj więcej
„Janina Duszejko jest samozwańczą aktywistką, która regularnie sprzeciwia się zabijaniu zwierząt przez lokalnych myśliwych. Sytuacja staje się napięta, kiedy myśliwi zaczynają ginąć. Duszejko sugeruje, że zwierzęta mogą się mścić. Tym samym metafizyczny kryminał zaczyna przeplatać się z historią powolnego rozkładu.
Reżyserka buduje spektakl wokół rozkładu, bowiem to właśnie nim naznaczona jest perspektywa Duszejko granej przez Dominikę Kluźniak. Rozpad świata skolonizowanego przez lokalnych myśliwych splata się z doświadczeniem własnej śmiertelności Duszejko. […]
Już przy rewelacyjnej Heddzie Gabler w reżyserii Kuby Kowalskiego można było przekonać się, jak zdolną aktorką jest Kluźniak. Prowadź swój pług… tylko to potwierdza” – pisze Szymon Białobrzeski w portalu Teatr dla Wszystkich. Czytaj więcej
„[Ewa] Platt topi tę opowieść w bulgoczącym, mokrym błocie i osadza w niepokojącym cieniu wielkiej ambony myśliwskiej. Obsada bardzo sprawnie odgrywa różne rodzaje narracji wokół śmierci i kolejne, sugestywnie pokazane stopnie dziwności, a nawet zwykłego zdziecinnienia” – zauważa Przemek Gulda na swoim koncie instagramowym. Czytaj więcej
