Aktualności
Wystawieni na strzał. Rozmowa z Ewą Platt
14/04/2026
Ewa Platt inscenizuje Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk. Premiera już 25 kwietnia na dużej scenie Teatru.
„Janina Duszejko konfrontuje się z bezkarnością systemu i z własną bezradnością wobec niego, nie chce popaść w szaleństwo tego świata – mówi o głównej bohaterce reżyserka. – A jest to świat, którym rządzi wieczne polowanie, który miłości musi się dopiero nauczyć. Główny element scenografii stanowi siedmiometrowa ambona myśliwska, z której w każdym momencie może paść strzał. Cały czas jesteśmy trzymani na muszce”.
Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk – próba: Ewa Platt (reżyseria). Fot. Marta Ankiersztejn
Jak to jest zmierzyć się z Janiną Duszejko, z jej postawą? To główna bohaterka Pługu…, a w powieści Olgi Tokarczuk mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową.
Dobrze, że zwróciłaś uwagę na narrację pierwszoosobową. Już od samego początku próbowałam zadać sobie pytanie, o czym Janina Duszejko nie mówi, albo inaczej – czego o sobie nie mówi. To było główne zadanie, jeśli chodzi o rozszyfrowanie tej bohaterki. Tym, co mnie zafascynowało, ale też jednocześnie i irytowało, i wydaje mi się, że od tego zaczęła się taka dobra praca nad tą powieścią, jest rozdźwięk pomiędzy spokojem bohaterki a chaosem świata. Janina Duszejko nie chce stracić świadomego oglądu i to jest coś, czego wobec pogarszającego się stanu zdrowia obawia się najbardziej. Odczuwa lęk przed utratą rozumu. Wydaje się mieć wszystko ponazywane i zorganizowane, ze wszystkim sobie radzi, wszystko ma ogarnięte. Jej stosunek do śmierci, do własnej choroby – a cierpi na wiele dolegliwości – do samej siebie wydaje się bardzo sprecyzowany. Zna nawet datę swojej śmierci. Ma wszystko poukładane w świecie, który jawi się jako bezkarna machina do odstrzeliwania. Jej spokój cały czas jest z nim konfrontowany. Podjęłam się takiego zadania: sprawdzić, jak długo Duszejko ten spokój i kontrolę nad samą sobą utrzyma wobec faktu, że świat, w którym żyje, coraz bardziej się rozpada.
Jak nad tym pracujecie z Dominiką Kluźniak, która wciela się w tę postać?
Myślę, że obie od samego początku czułyśmy, że Janina Duszejko nie jest ideolożką i bardzo szybko zaczęłyśmy szukać i rozmawiać o niej w taki sposób, by tej ideologii nie dopuścić. Jednocześnie – na tym również zależy nam z Dominiką – Janina nie jest wariatką, nie jest szaloną panią z lasu. To, co się Oldze Tokarczuk w tej książce m.in. udało, to taki sposób przedstawienia rzeczywistości, że naprawdę można uwierzyć w rzeczy, które się tam wydarzają. Ja uwierzyłam. Uwierzyłam, że zwierzęta biorą odwet na ludziach. My do postaci, a do postaci Duszejko szczególnie, badając jej reakcje na otaczającą rzeczywistość, podchodzimy bardzo uczciwie i niewinnie.
Wierzycie bohaterce?
Absolutnie. Trzeba jednocześnie podkreślić, że jest to bohaterka bardzo świadoma, bardzo często podająca w wątpliwość samą siebie, jest wobec siebie krytyczna.
Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk – próba, na pierwszym planie: Paweł Paprocki (Lekarz, Wilcze Oko), Dominika Kluźniak (Janina Duszejko), Jacek Mikołajczak (Wielka Stopa, Ksiądz). Fot. Marta Ankiersztejn
Powieść jest wielowarstwowa, podejmowane są tu fundamentalne kwestie moralne, kwestie związane z ekologią, jest to też w końcu mroczny kryminał. Który wymiar powieści był dla Ciebie kluczowy?
Dla mnie od samego początku była to opowieść o człowieku, któremu nagle usuwa się grunt spod nóg i musi sobie z tym poradzić. Ważne jest to, czego doświadcza Duszejko wobec samej siebie, jak mierzy się ze swoimi dolegliwościami i jak to wpływa na postrzeganie przez nią rzeczywistości. Cały ten wypełniony polowaniami na zwierzęta świat staje się bardzo szybko i w jakiś dziwny sposób analogiczny do stanu, w jakim znajduje się bohaterka. Więc przyglądamy się tu człowiekowi, który traci kontrolę, najpierw nad rzeczywistością, która go otacza, później nad swoim zdrowiem, nad swoim ciałem, potem nad tym, czy w ogóle potrafi rozróżnić, co jest słuszne, a co niesłuszne. I to się stało kluczem. To są historie o ludziach, o człowieku.
A natura? Jak kształtują się relacje człowieka z naturą? Człowiek jest w centrum…
W naszym spektaklu człowiek jest tak bardzo w centrum, że natura jest zupełnie lekceważona – w ogóle się jej nie zauważa. Człowiek jest kimś, kto aspiruje do tego, żeby naturę tworzyć, mieć ją na własność, bawić się nią. A przecież jest w nią całkowicie wpisany. Tak jak się traktuje naturę, tak traktuje się i drugiego człowieka. Jesteśmy na równi, a tym, co Janina Duszejko próbuje zrobić, jest sprawienie, by ci, którzy naturę postrzegają jako hobby, zaczęli myśleć krytycznie, kierować się rozsądkiem. Chce nadać godność temu światu.
Wiele słów w powieści pisanych jest dużą literą, np. Istota, Człowiek, Maszyny, Narzędzia, nazwy zwierząt, uczucia, takie jak: Gniew, Lęk. Natomiast rzadko pojawia się słowo miłość, które pisane jest małą literą. Czy w tym świecie nie ma miłości? Janina Duszejko, będąc w kościele, kieruje do społeczności takie proste pytanie: „Macie jeszcze jakieś serca?”.
Myślę, że zdecydowanie jest to świat, w którym na miłości nie buduje się relacji międzyludzkich. I to dotyczy wszystkich bohaterów. Czasami na próbach byliśmy zaskoczeni tymi momentami, w których bohaterowie nagle okazują sobie jakąś dobroć, jakąś czułość, podają pomocną rękę; wtedy zastanawialiśmy się, czy to już jest miłość. Powiem tak: mamy poczucie, że jest to świat, w którym miłość raczkuje, świat, który miłości musi się dopiero nauczyć.
Ale za to bohaterowie są bardzo samotni.
Tak, i wydaje mi się, że jest to ważny temat, że dzięki Janinie Duszejko ludzie wokół niej konfrontują się tak silnie z własną samotnością, że coś zaczyna się w nich zmieniać. Muszą zacząć zadawać sobie pytania, bo świat przestaje po prostu działać, zaczyna gnić, rozwalać się.
Jest nadzieja na zmianę?
Janina Duszejko po prostu zaraża i do tej zmiany nieświadomie zmusza inne osoby. Pomimo że jest to najczęściej droga przez katastrofę, na końcu widać nadzieję na ruch w bok albo do przodu. Na pewno całego świata nie zmieni, nie przestaniemy polować. To jest działanie w mikro-skali, która być może jest zaczynem większej zmiany.
Na pierwszy rzut oka społeczność przedstawiona w powieści funkcjonuje sprawnie…
Jednak jedynymi ludźmi, którzy łączą się w jakąś grupę, którzy dobrze współdziałają, są myśliwi. I gdybym miała powiedzieć, kto ma najwięcej nadziei na cokolwiek, to byliby to właśnie oni.
A co ich jednoczy, cel?
Hobby. Ludzi zawsze jednoczy hobby, przecież zapisujemy się do różnych grup. Ich jednoczy myślistwo.
Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk – próba: Magdalena Warzecha (Żona Prezesa), Miłosz Markiewicz (dramaturgia), Ewa Platt (reżyseria), Paweł Paprocki (Lekarz, Wilcze Oko), Wiktoria Gorodecka (Czarna), Jacek Mikołajczak (Wielka Stopa, Ksiądz), Mirosław Konarowski (Wnętrzak, Prezes), Justyna Kowalska (Dobra Nowina), Dominika Kluźniak (Janina Duszejko), Adam Szczyszczaj (Dyzio). Fot. Marta Ankiersztejn
Jest tu tyle cierpienia, tyle boleści, ale czy mikrocząsteczki dobra, które rozsiewa Janina Duszejko, mogą być początkiem szczęśliwego i spokojnego świata? To naiwne, ale…
Nie wiem, czy szczęśliwego i spokojnego, na pewno bardziej świadomego rzeczy, do których się przyczynia, bardziej kwestionującego swoje własne wybory, swoje własne czyny. Janina Duszejko nazywa to, co się wydarza, to, czego ci wszyscy ludzie nie chcą nazwać, więc jeśli nazwanie czegoś ma prowadzić do sytuacji, że ktoś zada sobie jakieś pytanie, to super. Nie wiem, czy to się skończy spokojem i jasnością, ale mam poczucie, że Duszejko sama osiąga jakiś spokój. Jakkolwiek enigmatycznie to zabrzmi (by nie zdradzać finału) – u nas w spektaklu dochodzi do takiego momentu, w którym ona nie potrzebuje już nic więcej powiedzieć i być może to jest jakaś przepustka do spokoju.
A wolność? Duszejko kupuje za duże ubrania, bo, jak mówi, to daje wolność. Jak korzystać z wolnej woli?
W kontekście Janiny Duszejko to jest ogromny temat. W jednej ze scen Boros, u nas gra go Karol Pocheć, mówi do niej: „I wciąż w swojej ludzkiej pysze wierzysz w wolną wolę, a to tylko feromony”, tylko chemia. Jak już wspomniałam, Duszejko wierzy w to, że wszystko jest zapisane w gwiazdach, że jesteśmy poddani jakiejś strukturze, że żyjemy w więzieniu, ale dzięki pewnemu poukładaniu spraw możemy być wolni. To jest absolutny paradoks u Tokarczuk i u Duszejko. To jest wolność w zamknięciu. A wolna wola – ja bym poszła za tym Borosem – to jest tylko chemia. I co z tym zrobić? W naszym przedstawieniu pytamy, kiedy w tym zamknięciu jesteśmy wolni i czy to przynosi nam ulgę, a kiedy poczucie zamknięcia, klaustrofobii i braku wyjścia są po prostu paraliżujące.
W powieści niemal na każdym kroku realizm zderza się z metaforą – czy jest to trudność w budowaniu scenicznego świata?
Z jednej strony mamy świat bardzo naturalistyczny, w którym nie ma miejsca na metafizykę. A z drugiej strony głównym elementem owego świata są myśliwi, którzy w naszym przedstawieniu nie mogą umrzeć, ciągle wracają, ciągle żyją. To mogłoby się wydawać elementem odchodzącym od naturalizmu. Natomiast jest to tak bardzo umiejscowione w tym świecie, tak bardzo wychodzące z samej zasady tego świata, którym rządzi wieczne polowanie, że staje się po prostu prawdopodobne. Niejednokrotnie porównywaliśmy rzeczywistość powieści Tokarczuk do Procesu Kafki – momentami jest tak bardzo absurdalna w swojej bezkarności, że elementy, które w normalnych warunkach wydawałyby się oniryzmem, metafizyką, tutaj są prawdopodobne. To jest naturalizm doprowadzony do absurdu.
Zauważyłaś to na scenie czy już w trakcie czytania powieści?
Na etapie pisania adaptacji. Razem z Miłoszem Markiewiczem zdecydowaliśmy, że zabieg, w którym to, co ma umrzeć, cały czas trzyma się przy życiu, dobrze zbuduje świat przypominający limbo, którego granice wydają się nie istnieć.
Prowadź swój pług przez kościu umarłych Olgi Tokarczuk – próba: Ewa Platt (reżyseria), Dominik Ossowski (muzyka), Jacek Mikołajczak (Wielka Stopa, Ksiądz). Fot. Marta Ankiersztejn
Czy człowiek nie ma zahamowań w przekraczaniu kolejnych granic? Janina Duszejko też je przekracza, nie tylko wędrując z Polski do Czech.
Ona zostaje wrzucona w rzeczywistość, w której polowania zaczyna się przed wyznaczonym terminem, w którym odbieranie życia jest traktowane jak rozrywka albo hobby, jako coś całkowicie normalnego. Mamy tutaj także powtarzające się jak refren wizyty Duszejko u Lekarza; gra go Paweł Paprocki. Przychodzi z objawami, których Lekarz nie chce nawet nazwać. Główny element scenografii stanowi siedmiometrowa ambona myśliwska, z której w każdym momencie może paść strzał. Nasze życie pozostaje więc w ciągłym zagrożeniu, pozbawione prywatności i możliwości ucieczki. Cały czas jesteśmy trzymani na muszce. Myślę, że przekraczanie granic jest wpisane w ten świat, jest zasadą tego świata.
Aleja snajperów w Sarajewie – w oblężonym mieście mieliśmy do czynienia z turystyką polowań. Trzeba było tylko zapłacić za możliwość strzelania do ludzi. To już jest taki poziom wyrachowanego bestialstwa, że chciałoby się je wyprzeć, chciałoby się, żeby nie było prawdą. W jednym z ostatnich numerów „Polityki”* jest rozmowa Agnieszki Sowy z Ezio Gavazzenim, który napisał o tym książkę.
Tak, też to czytałam. Duszejko kilkukrotnie pyta: „Jak to jest możliwe?”. A w pierwszej scenie spektaklu mówi: „Żadne serce nie jest w stanie znieść tyle bólu. Cała ludzka psychika powstała po to, żeby nie pozwolić człowiekowi zrozumieć, co tak naprawdę widzi”. Jej wściekłość, którą ona reaguje na przedterminowe polowania, idzie w takim kierunku: „No nie, tego nie zrobią, do tego się nie posuną, przecież ten świat rządzi się jakimiś prawami, są zasady, jest demokracja”. A dostaje od Komendanta-myśliwego, w tej roli Piotr Grabowski, odpowiedź: „Jesteśmy w prawie”. I faktycznie oni są w prawie. Zabijanie zwierząt z formalnego punktu widzenia jest legalne. „Do czegoś takiego się nie posuną” – to zdanie brzmi jak przeszłościowo-historyczne widmo, a w rzeczywistości Duszejko staje się realne.
Rzeczywistość wojny z odwróconymi wartościami, kiedy zabijanie staje się i obowiązkiem, i cnotą.
I czymś normalnym. „To, proszę pani, po prostu się zdarza” – mówią. Janina Duszejko jest postacią, która od pierwszej sceny spektaklu konfrontuje się z bezkarnością systemu i z własną bezradnością wobec niego, nie chce popaść w szaleństwo tego świata. To też wydaje mi się jednym z głównych tematów, który prowadzi tę postać. Jak zachować rozeznanie, co jest dobre, a co jest złe. Jak zachować własny rozum, kiedy…
…świat przekracza wszelkie granice.
I to, do czego Duszejko się posuwa – czy to jest jeszcze (uzasadniona) walka z tym światem, czy wejście w niego tak bardzo głęboko, że zaczyna się grać na jego zasadach? To jedna z fundamentalnych kwestii, jeśli chodzi o tę bohaterkę.
A jaką scenę jako pierwszą zobaczyłaś przed oczami, kiedy już wiedziałaś, że będziesz reżyserować spektakl na podstawie tej powieści?
Myślę, że… pierwszą sceną był obraz, na którym Janina Duszejko stoi plecami do ambony. Ambona była czymś, co zdeterminowało całość. Dla mnie jako dziecka ambony myśliwskie były przerażające. Zresztą ciągle są. Jako dziecko bardzo lubiłam na nie wchodzić i patrzeć, co tam jest, pomimo strachu. Do dzisiaj, jak tylko wchodzę po drabince, to czuję, że ktoś na pewno tam będzie. I wiem, że jestem wobec tego bezbronna, nawet jeżeli nikogo tam nie ma. Ambona jest elementem architektonicznym, który budzi dziwny strach i dziwną pokorę.
Kojarzy się z wieżą strażniczą, a co za tym idzie – z murem, drutem…
Z więzieniem. Sceny wizyt Duszejko u Lekarza – podczas prób – dosyć szybko zaczęły nam przypominać przyjmowanie do aresztu albo kontrolę więzienną. Pacjent przyjmowany przez lekarza zaczyna być traktowany jak winny, który niebawem zostanie skazany. Skojarzenie ambony z więzieniem, aresztem jest trafne. To nam otwiera wyobraźnię na opowieść, która dotyczy czegoś niebezpiecznie szerszego niż polowania na zwierzęta.
*Polowanie na ludzi. Z Ezio Gavazzenim rozmawia Agnieszka Sowa, „Polityka” 2026, nr 14
Rozmawiała: Monika Mokrzycka-Pokora (materiał własny Teatru; w przypadku publikacji fragmentów prosimy o podanie źródła)
Strona przedstawienia Prowadź swój pług przez kości umarłych
Prowadź swój pług przez kości umarłych Olgi Tokarczuk w reżyserii Ewy Platt | premiera w Sali Bogusławskiego 25 kwietnia 2026
Kolejne zaplanowane przedstawienia:
26, 28, 29 kwietnia, godz. 19:00
15, 16, 17 maja, godz. 19:00
20, 21, 23, 24 czerwca, godz. 19:00
